CANIHUA NA ŚNIADANIE

Canihua nie nie ma w składzie saponin, zatem nie ma konieczności płukania jej czy prażenia – jak to powinno się robić w przypadku np. komosy ryżowej. Wystarczy, że zalejemy ją płynem (wodą, mlekiem, napojem roślinnym, bulionem itd.) w proporcji 1:2 (1 porcja kaszy na 2 porcje płynu) i będziemy gotować do miękkości czyli około 15 minut.

Ziarenka wyglądem do złudzenia przypominają mak, nie są gorzkie w smaku, ale ich smak jest dość intensywny. Po ugotowaniu – podobnie jak komosa puszczają delikatne kiełki (nie bójcie się, to nie są robaczki), są bogate w kwas foliowy i zawierają spore ilości błonnika. Są też dość sycące.

canihua z orzechami i owocami

Mój pomysł na śniadanie z kaszą canihua:
50 g kaszy canihua
łyżka rodzynek
garść orzechów pekan
filiżanka borówek, pół jabłka

Kaszę zalej filiżanką wody, dodaj łyżkę rodzynek i gotuj około 15 minut (kaszę można gotować około 10 minut, a następnie przetrzymać kolejne kilka minut pod przykryciem). Ugotowaną kaszę wymieszaj z orzechami (u mnie pekan) i świeżymi owocami. Jeśli chcesz całość można wymieszać z gęstym jogurtem o smaku naturalnym.

canihua-na-sniadanie

Kaszę canihua oraz orzechy pekan można kupić tu>>